Mam inny problem, ale to juz nie zwiazany z mieszkaniem. Mianowicie moj
pracodawca zamierza zatrudnic mnie na dwie umowy. Jedna umowa o prace
(na razie 3 miesieczny okres probny, pozniej moze na stale) za sume 1000
zl brutto, a druga umowa o dzielo juz za sume znacznie wieksza.
Najciekawsze jest to, ze skladki chorobowa, emerytalna i rentowa bedzie
placona tylko od umowy o prace, a nie od calosci dochodu. Po drugie
pracodawca nie chce mi powiedzic ile bede zarabial po okresie probnym, w
chwili kiedy podjalbym prace na stale, twierdzac, ze kwota wynagrodzenia
zalezy od tego jak sie bede spisywal na okresie probnym.
Jak dla mnie to jest troche sliskie, chociazby z tego powodu, ze
odpowadzane kwoty z tytulu w/w skladek sa minimalne i jakby mi sie cos
wydarzylo to praktycznie zostaje na lodzie. Po drugie umowa o dzielo
jest jakos inaczej traktowana i np. jak nie ma dziela to nie ma kasy, a
odpowiedzialnosc za wszelkie rzeczy zwiazane z rzekomym dzielem spadaja
na zleceniobiorce czyli mnie.
Co WY o czyms takim myslicie ??
Jak dla mnie to w tym wszystkim sa tylko dwa plusy:
- mieszkanie/praca w warszawie, bo pracujac w jednej firmie moge szukac
pracy gdzie indziej;
- moja zona mogla by pewnie znalezdz wreszcie prace.